Marzec, 2017
Dystans całkowity: | 601.00 km (w terenie 81.00 km; 13.48%) |
Czas w ruchu: | 29:22 |
Średnia prędkość: | 20.47 km/h |
Maksymalna prędkość: | 31.00 km/h |
Liczba aktywności: | 9 |
Średnio na aktywność: | 66.78 km i 3h 15m |
Więcej statystyk |
Do Tarnobrzega...dalej wieje .
-
DST
79.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
04:00
-
VAVG
19.75km/h
-
VMAX
31.00km/h
-
Temperatura
21.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po jedno dniowym załamaniu wiosennej aury, znów pogoda wiosenna więc trzeba robić formę i kilometry :)
W tym roku jeszcze nie byłem w Tarnobrzegu więc na dziś obrałem taki cel . Od rana słonecznie i ciepło wiec nawet skusiłem się na jazdę w krótkich spodenkach, bez zakładania nogawek , do tego lekka bluza sofhelowa i ruszam w trasę . Mijam miasto a potem już jadę non stop główna na Tarnobrzeg. Od razu czuję że dziś znów wieje...ileż kurde można . Do Tarnobrzega non stop pod wiatr .a do tego jeszcze dziś jakiś straszny ruch ciężarówek .. Normalnie jedna za drugą, . Ale jakoś się udało dojechać w całości . Najpierw udaję się do małego sklepu z piwami regionalnymi, kupuję dwa piwa z Browaru Zamość i jadę teraz nad Wisłę,aby sprawdzić czy już działa prom . Działą.... wracam do miasta i jadę teraz do parku otaczającego pałac Tarnowskich . Tu odpoczynek i mały posiłek a potem podziwianie całych łanów wiosennych kwiatów które zaścieliły cały park . Podziwiam przyrodę ale czas wracać . Zarz za Tarnobrzegiem zjeżdżam z DDR i jadę teraz bocznymi spokojnymi drogami w kierunku Sokolnik . Teraz już tak nie czuć wiatru a i co raz cieplej się robi..z bluzie już mi momentami gorąco . W Sokolnikach odbijam na Zabrnie a dalej na Kępie Zaleszańskie . Tu znów odbijam na Zbydniów i Kotową Wolę a dalej już Agatówka, Rozwadów i Stalowa Wola .. Po drodze jeszcze kilka razy zmieniałem kierunek jazdy więc raz było z wiatrem a raz pod wiatr .
Na polach już zielono

Zielenią się już i drzewa..błonia nad Wisłą w Tarnobrzegu

Tarnobrzeg..prom na Wiśle już chodzi więc można planować wycieczki w Świętokrzyskie

Tarnobrzeg..pałac Tarnowskich

Pałac zadbany ale budynki około pałacowe już nie bardzo

Wiosna w parku otaczającym pałac







Piwo z browary Łańcut w wiosennych klimatach

Wracam...w kawałek przez puszczę Sandomierska w której jeszcze nie ma tak kolorowo

Lasami Lipskimi trip...dalej wieje .
-
DST
56.00km
-
Teren
26.00km
-
Czas
03:02
-
VAVG
18.46km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Następny ciepły i słoneczny dzionek ...i niestety wietrzny . Od rana ciepełko ale słonce lekko tak jakoś zamglone, zwiastun nadchodzącego frontu i zmiany pogody chyba . Ruszam więc w trasę po Lesie Lipskim, dziś mniej km ale dużo więcej po leśnych szutrach i duktach . Ruszam przez miasto a potem jadę do Rzeczycy Długiej, tu odwiedzam babcię a potem wjeżdżam w Lasy Lipskie . Na początek kilka km asfaltem przez las a potem odbijam w leśną drogę szutrowa która jadę około 8 km . Po drodze zatrzymuję się na chwilkę w leśnej osadzie Kochany a potem jadę leśnym duktem aż do Gwizdowa . Tu asfalt kiepski którym jadę kilka km a potem znów odbijam w leśny szuter i jadę nim kilka km . Zanim szuter się skończył, odbijam w leśny dukt którym jadę aż do Jastkowic . po drodze natrafiam na zawilce i inne leśne kwiaty . W tym miejscu akurat jest lekko podmokło, w całym lesie tylko tu jak do tej pory widziałem zawilce i te piękne niebieski kwiaty leśne .. W Jastkowicach wyjeżdżam na asfalt a potem na DDR i tak jadę aż do Stalowej Woli .
Na ogródku u babci tez już wiosna :)

Piękne i ciekawe Lasy Lipskie

Śmigam dziurawą szutrówką

Przystanek w Kochanach


Dalej jadę duktami lesnymi, szytrami i znów duktami..i tak dzis jakieś 28 po takich drogach

Dzis wreszcie spotkałem zawilce i inne leśne kwiaty
TY PRZYŁASZCZKI

ZAWILCE I PRZUŁASZCZKI


A ten to nie weim jak się nazywa


Słoneczno wietrzna wycieczka do lasu
-
DST
88.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
04:03
-
VAVG
21.73km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny dzionek z piękną słoneczną pogodą i kolejny z upierdliwym wiatrem . Wieje prawie non stop od początku roku...pogoda chyba myli nas z zasraną Anglia czy inna Norwegia . Dziś ruszam w Last Lipskie . Po ostatnich deszczach, nawierzchnia dróg leśnych juz podeschła więc można wreszcie choć kilka km po leśnych duktach zrobić .
Ruszam więc w kierunku Rzeczycy Długiej gdzie wjeżdżam w Lasy Lipskie . Jadę asfaltem przez las, mijam Goliszowiec a za nim jadę wąskim leśnym asfaltem aż do Lipy . Tu dobijam w stronę Gileni a za Gilnią znów wąski asfalt leśny i tak aż do Malińca . Robi się co raz cieplej ale i co raz bardziej dmucha .. W Malincu dobijam w w drogę prowadzącą pomiędzy rozległymi stawami i tak dojeżdżam do osady leśnej Osówek . Tu ściagam część ubrań i jadę dalej w kierunku Gwizdowa . Teraz trochę asfaltu i trochę leśnego duktu . Od Gwizdowa znów asfalt ale strasznej jakości . Na szczęście zaraz odbijam w leśną drogę szutrową i nią jadę około 5 km aż do Łążka Garncarskiego . Po drodze jeszcze przystanek pod leśną wiatą na mały posiłek . Za Łążkiem wyjeżdżam na drogę główną . Odbijam na Nisko . To znów czuć wiatr, raz wieje w twarz a raz z boku i chce zepchnąć na środek drogi . Najgorzej wiało na odcinku od mostu na Sanie do Niska..masakra jakaś . Ledwo się wlokłem . W nisku dobijam na Przyszów a stąd już tylko kilkanaście km do domu .
Smigam wąskim leśnym asfaltem w kierunku Lipy

W lesie co raz więcej oznak wiosny

Lasy Lipskie..droga pomiędzy stawami leśnymi

Rozległe stawy w lesie

Chwilka odpoczynku pod wiata w Osówku..nawet tu kur@# wycieli piękne drzewa, a taka ładna alejka była

Kilka km lenym szutrem


Przystanek pod wiatą na mały posiłek

Słonce świeci, ptaszek kwili..może byśmy się coś napili :)

Leśna rzeczka Białka

Próg na Białce

Wreszcie przyleciały bociany

Czyli...WIOSNA :)

Wiosenny słońco wiatr
-
DST
56.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
03:00
-
VAVG
18.67km/h
-
VMAX
28.00km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po sobotniej wycieczce byłem tak wykończony ze w niedzielę nie bardzo byłem w stanie wybrać się na coroczne topienie marzanny w Sanie z Sandomierską Ekipą Rowerowa a do tego i pogoda jakoś mało zachęcająca była . Dziś za to ciepełko i słoneczko..wiosna jednym słowem .. Ruszam więc na przejażdzkę po okolicy .
Mijam miasto, a potem jadę kawałek asfaltem przez las w stronę Jamnicy ale po jakiś 4 km dobijam w leśne dukty i nimi jadę około 6 km . Potem wąska leśna asfaltówką i znów jestem na głównej . Mijam Jamnicę a za chwilę jestem już w Grębowie . Tu odbijam w boczne drogi i nimi dojeżdżam przez Wydrzę aż do Krawców . Dziś jak wspomniałem pogoda ładna ale znów wieje, do Grębowa miałem non stop pod wiatr lub boczny. a do Krawców to różnie . Po częściowej zmianie osprzętu jeszcze nie jedzie się tak lekko jak przed wymianą ale ostatnia słabość chyba była poprostu bardzo złym dniem spowodowana . Z Krawców jadę na Zapolednik . W Zapoledniku opuszczam asfalt i teraz jadę droga polną wzdłuż wału nad rzeka Łęg a potem po wale i tak aż do Jamnicy gdzie znów wjeżdżam na asfalt . . Nie wracam jednak do Stalowej Woli tylko dobijam w stronę Kotowej Woli . Tu mam teraz ostro pod wiatr . Lekko się nie jedzie . W Kotowej Woli odbijam w boczna droge i teraz jad w stronę Agatówki . Teraz mam wiatrem i jedzie się wreszcie z przyjemnością . Z Agatówki już rzut beretem do Rozwadowa . Jadę wiec bocznymi drogami koło torów aż w końcu docieram do Rozwadowa stąd już 3 km do domu .
Zaraz za miastem wjeżdżam w las i jadę leśnymi duktami kilka km


Potem już asfaltowe drogi

Krawce..rzeka Łęg

W Zapoledniku zjeżdżam z asfalt i jadę kilka km polną droga obok wału i po wale



Kolorowe oznaki WIOSNY :)

PKP Rozwadów towarowy..tu ruch jak za starych dobrych czasó


Wreszcie wiosna !!!
-
DST
70.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
03:04
-
VAVG
22.83km/h
-
VMAX
25.00km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po dwu tygodniowej przerwie wreszcie wracam na rower...no i wreszcie WIOSNA !!!
Wczoraj dokonałem małego remontu Medzi, wymieniłem support, pedały, łańcuch i opony a dzis wreszcie ruszam w trasę .
Na wycieczkę po okolicy udaję się z Danielem . Mijamy miasto a potem jedziemy główną przez las az do Jamnicy i tam odbijamy w boczne drogi wiodące do Zbydniowa . Od samego początku jakoś mi się dziś ciężko jechało a do tego uciążliwy wiatr dziś . Nie wiem czy t dziś miałem jakiś zły dzień czy coś wczoraj źle założyliśmy ale strasznie się mi jechało . Pogoda dzis taka w kratkę, raz trochę słonca a raz zachmurzone ale za to temperatura około 10 stopni .. W Zbydniowie przecinamy główną i jedziemy dalej bocznymi. Na kilka chwil zatrzymujemy sie pod wiata nad jakimś miejscowym stawa jeziorkiem a potem jedziemy dalej . Po dojechaniu do granic miasta odbijamy w stronę Soch a tam wjeżdżam na wał nad Sanski i jedziemy nim około 2 km aż do mosty na Sanie . Po przejechaniu mostu odbijamy w stronę Brandwicy i dalej jedziemy przez Jastkowice i dalej do Pysznica . W Pysznicy odbijamy znów w boczne i jedziemy aż do Krzaków . Tam odbijamy na Kłyżów i za kilka km znów jesteśmy w Pysznicy . .A za kilka km juz Stalowa Wola i dom . Od Krzaków jedziemy pod ciągle wzmagający się wiatr a ja czuje ze z każdym metrem opuszczają mnie siły . i ledwo się dowlokłem do domu . Nie zmachałem się tak nawet gdy zrobiłem 194 km
Krótki przystanek pod wiatą w Zbydniowie

Jechaliśmy dzis tez kilka km po wale nad Sanem

San ...

W marcu jak w garncu...mniej wieje wreszcie
-
DST
50.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
24.19km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wreszcie wiatr przestał utrudniać jazdę a i słońca było sporo, temperatura też fajna więc zal było w domu siedzieć .
Nie miałem jakiegoś konkretnego planu na wycieczkę więc postanowiłem pojechać w okolica Gorzyc . Ruszam więc, mijam miasto a potem w stronę Jamnicy i dalej na Grębów . W Grębowie odbijam na Zabrnie i Sokolniki . . W Sokolnikach zjeżdżam w jeszcze bardziej boczne drogi i jadę w stronę Orlisk . Drogi tu dobre a ruch znikomy więc jedzie się bardzo przyjemnie . Z Orlisk jadę w stronę Zaleszan i . Zaleszany i Zbydniów mijam lekko bokiem a za chwilę jestem już w Kotowej Woli . Robi się co raz cieplej i słoneczniej a pomiędzy Kotową Wolą a Agatówką widzę na drzewach oznaki wiosny czyli bazie . Kilka km dalej jestem już w Rozwadowie, tu odwiedzam jeszcze miejscowy stary park z pięknymi alejami starych drzew a potem już jadę do domu .
Droga na Orliska....asfat super a droga non stop pusta dziś

Na polach robi się zielono...w tle dalekim Gorzyce

Rzeka Łęg

Oznaki wiosny..

Rozwadów..w parku Lubomirskich

Ulanów--Rudnik-Maziarnia Przyszów
-
DST
82.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
04:02
-
VAVG
20.33km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Uffff...wiatr mocno zelżał, nie znaczy to że dziś nie utrudniał czasami jazdy ale w porównaniu z wczorajszym dniem to był leciutki zefirek
Miałem wyjechać wcześniej i w inną trasę ale jakoś zaspałem więc zmieniłem plany i postanowiłem odwiedzić Ulanów i jeśli pogoda pozwoli to i Rudnik .. Na początku wycieczki było trochę słońca ale jakoś zaraz zaszło za chmury . Ale za to było bardzo ciepło no i wiatr lżejszy . mijam miasto a potem Pysznicę, Kłyżów, Zarzecze i w końcu docieram do Ulanowa . Tu tylko krótki przystanek pod ławką Green Belo i ruszam dalej . Za kilka km jestem już w Rudniku nad Sanem . Jest to małe miasteczko znane w Polsce i na świece ze swoich wyrobów wiklinowych . Tu małe zakupy w sklepie i odpoczynek przy wiklinowym smoku . Potem ruszam bocznymi uliczkami w kierunku lasu .. Tu znowu wychodzi słoneczko i robi się naprawdę ciepło więc ściągam kurtkę. Przez las jadę wąskim asfaltem a potem około 2 km leśnymi drogami i tak docieram do Podwoliny a potem jestem już na skraju niska . Nisko mijam bocznymi uliczkami ia potem jadę znów asfaltem przez las, po kilku km odbijam w kierunku Maziarni . Znów asfalt przez las, mijam Maziarnię i odbijam w kierunku Przyszowa . Z Przyszowa aż do Stalowej Woli znów asfaltem przez las . Na koniec powłóczyłem się kilka km po mieście aby dobić do 80 km .
Piękne stare drzewa przy moscie na Tanwi w Ulanowie ..miejmy nadzieję że ich jakiś skurwiel nie zetnie .

Ulanów...Fotka pod ławka Green Belo i ruszam dalej

Rudnik nad Sanem..w wiklinowym mieście, wiklinowy smok

Asfaltem przez las....wreszcie wyszło słoneczko

Potem leśnymi drogami kawałek

Las koło Rudnika..odnowiony cmentarzyk I wojenny

Ciepełko wreszcie..a nie za nie długo już będzie można śmigać na krótko :)

Mini trip po Lasach Lipskich...wieje jak w Kieleckim
-
DST
64.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
03:04
-
VAVG
20.87km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na dziś zapowiadali super słoneczną pogodę i ciepłą plus oczywiście wiatr który dokucza juz drugi tydzień . Sprawdziło się tylko to ciepło bo słonce to dopiero pod koniec wycieczki wyszło zza wysokich chmur...a wiatr to dziś dawał nieźle w kość .
Początkowo miałem jechać dziś na Sandomierz ale gdy zobaczyłem jak wieje, postanowiłem udać się w Lasy Lipskie..wiadomo że w lesie mniej czuć wiatr .
Ruszam więc przez miasto, potem most na Sanie i kilka km dalej jestem w Rzeczycy Długiej gdzie wjeżdżam w las . Jadę asfaltem przez las, mijam Goliszowiec a jakieś 3 km dalej zjeżdżam z asfaltu na dukty leśne .. Tu okazało się że drogi leśne sa dużo bardziej wilgotne niż te wczorajsze z Puszczy Sandomierskiej . Trochę błocka było ale nie wszędzie na szczęście . Po kilku km docieram do obszernych stawów leśnych . Do tej poty jechałem z wiatrem a w lesie nie odczuwałem za bardzo gdy wiał mi w twarz . Tu jednak gdy teren odkryty zaczynam czuć że wiatr dziś da mi w kość . Przez stawy przejeżdżam groblą na której były duże fragmenty błota i raz nawet musiałem bokiem przeprowadzić rower aby się nie upaćkać po szyje . Groblą jadę jakieś 2 km i znów wjeżdżam w las ale już za kilkaset metrów zaczyna się asfalt i wioska Gwizdów . Tu po kilkuset metrach asfaltu znów zjeżdżam w leśne dukty ale za chwilkę znów asfaltowa wąska leśna droga . Tu czuć mniej wiatr więc przyśpieszam aby błoto z opon zeszło . Docieram do malutkiej osady leśnej Osówek i tu robię sobie krótki przystanek pod wiatą . Zjadam coś na słodko i zdejmuję długie spodnie a zakładam krótkie ( na długie sportowe leginsy _ ..zmieniam tez polar na lekkiego softhela .. Ruszam dalej . Teraz znów jadę pomiędzy stawami ale już wąskim leśnym asfaltem i tak docieram do Malinca . Tu wjeżdżam na normalny asfalt i jadę do osady Bania . Tu znów wąski asfalt przez las którym docieram do Gielni i dalej do Lipy . W Lipie opuszczam las i od tej pory aż do domu mam pod mocny wiatr . Po drodze jeszcze odwiedzam babcię w Rzeczycy a do domu jadę DDR green velo przez Jastkowice i Pysznicę . Od Pysznicy aż pod sam dom to juz mordęga było bo wiało strasznie .
Lasy Lipskie..jadę leśnymi duktami które miejscami są dość błotniste dziś

Lasy Lipskie..nad leśnymi stawami

Jadę po grobli pomiędzy stawami..duzo błota i ciężkiego piachu

Lasy Lipskie..osada Osówek..przystanek pod wiatą

Lasy Lipskie..śmigam asfaltowa groblą pomiędzy stawami

Do domu jadę DDR green velo

Po Puszczy Sandomierskiej..póki jeszcze jest .
-
DST
56.00km
-
Teren
28.00km
-
Czas
03:03
-
VAVG
18.36km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zaraz za miastem wjeżdżam w las i na początek śmigam leśnym duktem...

W lesie słonecznie ale jeszcze dość ponuro

jadę też i piaszczystymi drogami leśnymi albo leśnymi ściezynkami

Są i tez małe wzniesienia

Nad Łęgiem

Wijaca się szutrowa droga wzdłuż Łęgu
