Wiosenna wycieczka po Lasach Janowskich
-
DST
129.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
07:00
-
VAVG
18.43km/h
-
VMAX
35.00km/h
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wreszcie przestało strasznie wiać i być zimno, nie jeździłem ponad tydzień i już bardzo mi tego brakowało . No i chciałem wypróbować nowy osprzęt , wymieniłem całkiem moje wysłużone hamulce tarczowe na lepsze i zmieniłem kasetę wraz z łańcuchem . Do tego Medzia dostała nowy koszyk i nowy bidon :)
Ruszamy po 9 wraz z Danielem i Grześkiem w kierunku Lasów Janowskich . Mijamy Pysznicę, Kłyżów i Zarzecza . Za Zarzeczem już jedziemy asfaltem przez Lasy Janowskie, mijamy Kurzyny Małe, Średnie i Duże . Za ostatnia Kurzyną zatrzymujemy się przy nowo powstałym ciekawym obiekcie . Jest to rekonstrukcja przejścia granicznego pomiędzy zaborami , Rosyjskim i Austrwęgierskim . Kilka fotek i ruszamy dalej . We wsi Gózd zjeżdżamy z głównej drogi a jedziemy bocznymi asfaltami do Maziarni a dalej znów lasem . Teraz jedziemy wąskim i kiepskim asfaltem ładnych kilkanaście km przez piękny las . Docieramy do Ujścia i tam odbijamy na Szewce . Za Szewcami jedziemy droga szutrową która biegnie po trasie istniejącej tu kiedyś kolejki wąskotorowej . Zjeżdzamy z szutrowej drogi i jedziemy dalej szlakiem kolejki tylko że droga leśną, jeszcze czuć stare podkłady pod kołami i trochę telepie . Dojeżdżamy do rzeczki Bukowa . Tu nad rzeczką przerzucony był kiedyś mostek kolejki . Teraz po mostku została tylko metalowa kładka i szukamy tu geokesza . Szukamy we trzech i..nic . Wracamy więc do miejsca gdzie z asfaltu zjechaliśmy na szuter . Odbijamy teraz w drogę leśną która zaprowadzić nas ma do wsi Władysławów . Tą drogą nigdy nie jechaliśmy a i w tej wsi też nigdy nie byliśmy . Droga chwilkę była OK a potem..piach i to dość utrudniający jazdę . Daniel i ja jechaliśmy góralami więc nie było tak źle ale Grzesiek musiał część tej drogi prowadzić rower bo jego kellys to nie góral a treking . W końcu kończy się piach a droga robi się szutrowa .. Docieramy do wsi i znów asfalt . Potem wieś Zdzisławice i Kapronie . . Od Zdzisłąwic mamy już ostro pod wiatr który utrudnia jazdę aż do samego domu .. W końcu docieramy do Dzwoli tu małe zakupy w sklepie i odpoczynek przy pięknym źródlisku . Jak zwykle obserwujemy ti wieśniaków piorących w tym cudzie natury facie i...dywany . Daniel nie wytrzymał i poszedł i opierdzielić ...ale to jak rozmowa bez celowa . Ruszamy teraz w kierunku Flisów . Wiatr co raz mocniejszy . Za Flisamy trochę lepiej się jedzie bo znów jedziemy lasem . Docieramy do Porytowych Wzgórz . Tu zatrzymujemy się przy cmentarzy wojennym i wielkim pomniku poświęconym partyzantom . Potem jedziemy dalej lasem aż do Szklarni . Tu odbijamy w drogę szutrową i jedziemy nią aż do drogi głównej Nisko - Janów Lubelski . Tu Grzesiek odbija na Zaklików a my na Stalową Wolę . Jedziemy kilkanaście km główną pod wiatr a potem odbijamy na Krzaki i Pysznicę . Z Pysznicy już tylko kilka km do domu ....
Kurzyna Średnia..kościół Św Magdaleny z 1816 roku
"
Kurzyna ... rekonstrukcja przejścia granicznego
"
"
Leśnym asfaltem przez las do Szewców
"
Drogą szutrowa , szlakiem kolejki wąskotorowej , mostek na rzece Bukowa
"
Bukowa
"
Konczy się szuter a nasza trasa dalej biegnie po trasie kolejki
"
Pozostałości po mostku kolejki wąskotorowej
"
"
Władysławów... tu jesteśmy pierwszy raz
"
W drodze do Dzwoli
"
Dzwola..odpoczynek przy źródlisku
"
Źródlisko
"
"
Nowe hamulce , kaseta i łańcuch
"
"
No i nowy koszyk i bidon :)
"
Porytowe Wzgórza..pomnik poświęcony partyzantom
"