Maj, 2022
Dystans całkowity: | 190.00 km (w terenie 73.00 km; 38.42%) |
Czas w ruchu: | 14:08 |
Średnia prędkość: | 13.44 km/h |
Liczba aktywności: | 4 |
Średnio na aktywność: | 47.50 km i 3h 32m |
Więcej statystyk |
W poszukiwaniu rzepaku
-
DST
45.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
03:01
-
VAVG
14.92km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
\Pogoda w tegorocznym maju mocno zmienna jest co odczułem podczas wycieczki tydzien temu a i dziś mimo że było i słoce i ciepełki to chwilami chmury straszyły deszczem . No ale musiałem w końcu w tym roku cyknąć fotę w rzepaku póki jeszcze kwitnie . W tym roku jakoś go mało w mojej okolicy .
Ruszam od babci z Rzeczycy a potem jadę green feilo aż do Radomyśla . Ty przez most na Sanie i jadę teraz bocznymi drogami w kierunku Turbii . Po drodze mijam jedno pole rzepaku ale dojść się tam nie dało a w dodatku akurat chmury naszły i foto kiepskie . W kńcu docieram na trawiaste lotnisko w Turbii . Tu odpoczynek i obserwacja samolotów i szybowców oraz foty na małym polu rzepaku . Ruszam dalej i bocznymi drogami docieram do dawnego rezerwatu Sochy . Tu kilka fotem i znów bocznymi aż do mostu na Sanie w Brandwicu . Potem chwilka główną drogą, potem już boczną i zznów jestem w Rzeczycy . Jeszcze pojechałme na chwilkę do lasu a konkteynie do Goliszowca i nzad . Krótka wycieczka ale udana .
Na początek polną droga na której takie cuda
Potem kikanaście km green feilo aż do Radomyśla
Mo i wreszzie rzepak...ylko dojść do ola nie było jak
Odpoczynek na trawiastym lotnisku w Turbii
No i lecą....
A ten już wylądował
W rzepaku koło lotniska
W dawnym rezerwacie przyrody Sochy
Sochy...studnia przy opuszczonej leśniczówce
Sochy...piękna aleja drzew
Na obrzeżach Rzeczycy
Rzecztca Dłiga....pękna wielka kwitnąca akacja" />
Mini wycieczka w dwóch etapach ....wałami , polami i lasami
-
DST
41.00km
-
Teren
30.00km
-
Czas
03:02
-
VAVG
13.52km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
\
Dziś plan na wycieczkę był inny ale przez pogodę musiałem go zmienić . Na początku wycieczki pogoda była piękna a otem nagle nie wiadomo skąd wylazły chmury ciężkie i trzeba było jak najszybciej wracać bo wogóle nie byłem przygotowany na deszcz . Obranie na krótko i tyle .
Ruszam jak zwykle od babci z Rzeczycy Długiej , potem przez pola jadę do wału nad Sanem i nim jadę w słoneczku i ciepełku kilka km aż do ujścia Łukawicu . Tu trzeba było zjechać z wału bo się urywał i jechać znów polnymi drogami a potem asfaltem przez Wplę Rzeczycką . Tu już musiałem zmienić plan na wycieczkę a konkretnie to zawracać w kierunku Rzeczycy licząc że deszczu uniknę . Wracam więc asfaltami i green feilo . Udało się nie zmoknąć . Odpoczywam u babci i czekam aż się rozpogodzi . Chmury trochę przeszły więc jadę trochę pośmigać po lesie . Ruszam asfaltem w kierunku Goliszowca przez las a potem do Kruszyny . Tu już leśny szuter mega dziurawy i toczę się do Kochan . Tu odpoczynek przy kapliczce w dębie i ruszam dalej już dobrym szutrem leśnym i jadę nim aż do Ludyjana . Tu opuszczam lasy i jaę asfaltem a potem green feilo aż do Rzeczycy .
Łąki umajone
Polnymi drogami w kierunku wału
Na wale jadę białym tunelem kwietnym a potem trawą wyższą niż koła
W Kochanach
Szutrami przez Lasy Lipskie
Lasami Lipskimi do rezerwatu przyrody Imielty Ług
-
DST
48.00km
-
Teren
25.00km
-
Czas
04:04
-
VAVG
11.80km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejna majowa wycieczka po lesie . Wreszcie pogoda ciepła i słoneczna więc trzeba to wykorzystać póki mogę .
Dziś wycieczka do rezerwatu Imielty Ług .
Rusam od babci czyli z Rzeczycy Długiej . Jadę przez wieś a potem asfaltem przez las do Goliszowca i dalej leśnym wąskim asfaltem . Po jakimś czasie odbijam w drogę leśną która prowadzi mnie aż do leśnych dużych stawów . Tu idę groblą, jechać się nie bardzo da bo piach okrutny . Po kilku km wreszcie jestem na asfalcie...choć to co od Gwizdowa ciągnie się przez 16 km aż do Modliborzyc to trudno nazwać drogą asfaltową . Dziira na dziurze i rowerem to trzeba slalomem po całej szerokości drogi jechać bo można inaczej koła stracić . W Gwizdowie odbijam w leśną ścieżkę która potem przechodzi przez groblę i tak docieram do rezerwtu . Tu jak zwykle udaję się na kładkę wiodącą dozez bagienno torfowiskowo wodny rezerwat . Odpoczywam chwilkę tu, robię fotki i wracam do Gwizdowa . . Wracam do miejsca gdzie wjechałem na asfalt ale teraz odbijam w dobry leśny szuter i tak docieram do osady leśnej Kochany . Tu chwilka odpoczynku w cieniu dębu i kapliczki . Ruszam dalj i jadę teraz kilka km sztrem przez las aż do Ludyjana . Tu opuszczam las i jadę dalej asfaltem a potem green feilo aż do Rzeczycy Długiej . Tu jeszcze odbijam w polne drogi i nimi docieram do wału przy Sanie . Teraz jadę wałem aż do Kępy Rzeczyckiej gdzie już zjeżdżam z wału i wracam asfaltami do babci .
Pogoda dziś piękna więc tym bardziej ciszy mnie ta wycieczka .
Polna droga w Rzeczycy Długiej
Okolice wsi Janiki...pomnik upamiętniający starcie partyzantów Ojca Jana z niemcami w 1944 roku
A teraz kilka km piaaszczystą groblą pomiędzy stawami
Medzia padła umęczona upałem i piachem
Aż się chce zamoczyć koła ...
Chwilka odpoczynku przy bramie wjazdowej do gospodarstwa rybackiego na stawach
reszcie koniec piachu...za to pseudo asfalt . Tabliczka informacyjna od znakiem nie oddaje grozy tej pseudo drogi .
Teraz ścieżynką po wąskiej grobli do rezerwatu
I wreszcie w rezerwacie Imielty Ług...rzecz jasna wizyta na kładce to podstawa
Widoki z kładki na rezerwatową przyrodę
Jadę dalej i docieram do Kochan . Tu też grobla ale szeroka no i pomiędzy zznacznie mniejszymi stawami
Moje ukochane drzewo w tuch lasach ...czyli piękny dąb z kapliczką w kochanach
Po opuszczeniu lasów jdę kilka km green feilo
Opalanko na trasie
Na wale przy Sanie
Jechałem dziś w koszulce stosownej do okazjii :)
Wreszcie rowerem.po Lasach Lipskich
-
DST
56.00km
-
Teren
16.00km
-
Czas
04:01
-
VAVG
13.94km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wreszcie mała wycieczka po ukochanych Lasach Lipskich .
Ruszam jak zwykle od babci z Rzeczycy Długiej . Mijam wieś i jadę asfaltem przez las do Goliszowca a potem wąskim asfaltem leśnym do Lipy . Tu chwilka odpoczynku nad Złodziejką i ruszam dalej . Za chwilę jestem już Gielni a za tą wioską znów kilka km wąskim leśnym asfaltem i tak do osady Bania. Za Banią jest już położony nad rległymi leśnymi stwami Maliniec . {tzez Maliniec jedzie się tragicznie bo asfalt tam w takim stanie że lepiej aby chyba go nie było . W końcu odbijam w inny wąski asfalt malowniczo wijący się pomiędzy stawami i lasem . Tak dojeżdżam do malutkiej osady Osówek . Tu odoczynek pod ruinami starej drewnianej szkoły . Potem jadę dalej tym wąskim asfaltem aż do Gwizdowa. Tu znów tragiczny asfalt ale na szczęście zaraz go opuszczam i jadę dalej leśnym szutrem kilka km aż do osady Kochany . Tu jak zwykle odpoczynek przy kapliczce w dębie . Mały posiłek i jadę dalej szutrem przez las aż w końcu w Ludyjanie wyjeżdżam na asfalt i opuszczam tym amym las . Za kilka km w Jastkowicach jadę już green feilo i tak docieram do Rzeczycy Długiej . Tu jeszze rundka po polnych drogach i wracam do babci .
Tylko 56 km ale jak cieszą ...
Lipa....nad Złodziejką
Bania....na skraju osady można odpocząć pod wiatą i np zrobić ognisko
Osówek...ruiny starej szkoły
Nad stawami pomiędzy Osówkiem a Gwizdowem
Nowymi szutrami śmiga się wspaniale w drodze do Kochan
Kochany....pmnik Rogatywka
Stawy na Kochanach
Kochany...piękna kapliczka w starym dębie
Wiosna przy kapliczce
Kochany ...stare domostwa
Kochany...pomnik i cmentarz ofiar pacyfikacji tej wsi przez niemców
I polnymi drogami kilka km
Opalanie
Łatka też się opala