Czerwiec, 2018
Dystans całkowity: | 279.00 km (w terenie 26.00 km; 9.32%) |
Czas w ruchu: | 13:13 |
Średnia prędkość: | 21.11 km/h |
Maksymalna prędkość: | 30.00 km/h |
Liczba aktywności: | 4 |
Średnio na aktywność: | 69.75 km i 3h 18m |
Więcej statystyk |
Tour de źródełka
-
DST
88.00km
-
Teren
14.00km
-
Czas
04:05
-
VAVG
21.55km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
28.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
W tym roku jeszcze sobie nie zrobiłem objazdu po części ze znanych mi źródełek w okolicy wiec plan na dziś jest taki aby odwiedzić te które są najbliżej Janowa lubelskiego lub w samym Janowie .. Pogoda od rana bardzo ładna tylko trochę gorąco, ale dało się wytrzymać, bywało dużo gorzej ..
Mijam moją betonową wichurę, potem jadę do Rzeczycy Długiej gdzie odwiedzam babcie i kocice z małym kotem . Ruszam dalej i w Rzeczycy wjeżdżam w Lasy lipskie . Na razie jadę asfaltem przez las, mijam Goliszowiec a potem jadę wąskim asfaltem do małej leśnej osady Kruszyna . Tu już leśny szuter którym dojeżdżam do innej leśnej osady Kochany . Tu sekunda odpoczynku przy pięknych stawach i jadę dalej leśnymi szutrami aż do Gwizdowa gdzie wjeżdżam na leśny asfalt . Od razu odechciewa mi sie wycieczki bo teraz wiem ze czeka mnie prawie 16 km jazdy po najgorszej drodze którą kiedykolwiek jechałem . 16 km łat i dziur na asfalcie, leśne dziurawe szutry to przy tym bajka . . No ale taką trasę wybrałem . Mijam Gwizdów, potem Kalenne i Ciechocin . Za Kelennym powstało wiele nowych wielkich dziur których jeszcze na jesieni nie było . W koncu dowlekam się do granicy lasu, dalej droga juz znośniejsza i za jakieś 2 km konczy się w Modliborzycach . Ja jednak przy leśniczówce odbijam w szuter który biegnie skrajem lasu do małej wioski Kopce . Tu znów asfalt którym jadę kawałek apotem odbijam w polną drogę która prowadzi mnie do pierwszego źródełka na trasie . . Źródełko wybija w takim jakby małym lasku i daje początek strumykowi . Woda tu wypływa wprost z gruntu, najpierw tworzy malutkie oczko wodne a potem juz płynie dalej przez lasek i dalej lasami i polami . Woda jest kryształowo czysta i zimniutka . Tu robię sobie odpoczynek, mocze sobie całe ręce a potem głowę w zimnej wodzie...ale ulga od upału . potem mały posiłek i jeszcze raz schładzam się w źródełku .. Po odpoczynku ruszam dalej, teraz jadę polną droga która zaraz przechodzi w leśny szuter i tak dojeżdżam do drogi głównej na Janów Lubelski . Do Janowa już blisko wiec jakoś wytrzymuję upał na otwartym terenie .. W Janowie odwiedzam najpierw maleńkie źródełko położone przy bocznej drodze tuz na granic Janowa i wsi Biała Pierwsza . Tu woda też jest bardzo czysta tylko trochę porośnięta roslinnoscią no i oczywiście ludziska też dorzucają swoje .. Wracam do Janowa . Tu zatrzymuję się przy pieknym źródlisku . Woda tutaj tez jest bardzo czysta ale tez miejscami porośnięta wodną roślinnością . Tu woda wypływa z kilkunastu miejsc wprost z pod małej skarpy i tworzy mały zbiornik wodny . To moje ulubione miejsce na odpoczynek w Janowie . Chwilka odpoczynku i ruszam dalej . kilkaset metrów od tego źródliska , tuż przy drodze głównej znajduje się kościół pw Jana Chrzciciela . Jest tez to Sanktuarium Matki Boskiej Łaskawej . Od roku 1645 objawiała się tu Matka Boska a potem na miejscu objawien postawiono kapliczkę z pod której wybija źródełko . . Teraz mozna sobie przy kapliczce swobodnie zaczerpnąć czystej i zimnej wody z dwóch kraników . oczywiście można też się pomodlić przy kapliczce lub w kościele .. Ja sobie obmywam ręce i twarz w zimnej wodzie a potem napełeniam nią bidon . Pomodliłem się jeszcze w cieniu drzew i czas wracać do domu . Co prawda jeszcze jest jedno źródełko na skraju Janowa w lesie, znane jako Uroczysko Kruczek ale zmęczył mnie ten upał i już nie chciało mi się zbaczać z drogi . Opuszczam więc Janów Lubelski i jadę główną przez Lasy Janowskie a potem odbijam w boczne drogi i przez Słomianna i Pysznicę dojeżdżam do domu .
Duży i mały kot u babci na wsi "
Krótki przystanek przy stawach na Kochanach w Lasach Lipskich "
"
Jadę teraz szutrami przez Lasy lipskie kilka km "
Mała rzeczka Dębowiec wijąca się przez las"
Opuszczam las i taką polną droga dojeżdżam do pierwszego dziś źródełka"
Pierwsze źródełko na trasie nie daleko wsi Kopce"
"
Czystszej wody nie znajdziecie..i do tego zimniutk"
"
I płynie sobie spokojnie dalej tworząc strumy"
Drugie źródełko na trasie...na skraju Janowa Lubelskiego . Woda też czysta ale sprawia na pierwszy rzut oka inne wrażenie . Ale jest czysta i zimna "
Woda jest czysta co potwierdza rosnaca na niej roślinność "
Janów Lubelskie ....Trzecie dziś źródełko , "
"
Tu woda wypływa wprost z pod małej skarpy i z pod korzeni drzew...tez jest czyściótka "
"
"
I czwarte dziś źródełko . Kapliczka Objawień w Janowie Lubelskiem . Woda wypływa pod kapliczka ale teraz można ją czerpać z kraników "
"
"
"
Popołudniowy lajcik
-
DST
32.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:05
-
VAVG
29.54km/h
-
VMAX
27.00km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko popołudniowa mini wycieczka po okolicy . Ruszyłem o 16 a i tak było gorąco, pomimo że na początku jakieś chmurki przysłaniały chwilowo słonce, potem juz gdzieś się one rozeszły .
Ruszyłem w kierunku wsi Burdze, tam dojechałem do samej rzeki Łęg i potem jechałem szutrem około 3 km prawie przy samej rzece aż do Rudy Przyszowskiej . Tu znów asfalt i bocznymi drogami dojechałem do Przyszowa a z Przyszowa już główną do Stalowej Woli .
Mijam miasto a potem juz non stop asfaltem przez las aż do wsi Burdze"
Słynna kładka na Łęgu"
Z Burdz jadę szutrem przy Łęgu aż do Rudy Przyszowskiej"
"
Kwiaty na łąkach przy Łęgu "
Chyba opuszczone bocianie gniazdo"
Łęg"
Do źródełka Rozdół
-
DST
73.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
04:00
-
VAVG
18.25km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jeśli tylko mogę to korzystam z pogody i odwiedzam te miejsca w których jeszcze w tym roku nie byłem . Dziś postanowiłem pojechać za Ulanów do leśnego źródełka Rozdół .
Pogoda dziś wspaniała, na niebie ani chmurki, nie ma też upału a wiatr jakiś tam jest ale ani nie przeszkadza bardzo ani nie pomaga w jeździe ..
Mijam miasto i jade w kierunku Pysznicy, tu odbijam na Słomianną i po 16 km jestem na drodze Nisko-Janów lubelski . Odbijam na Janów , kilka km dalej jestem na skraju wsi Zdziary i tu odbijam w boczną drogę asfaltowa biegnąca przez las / Dojeżdżam nią do Huty Deregowskiej i jadę dalej prosto w kierunku drogi na Ulanów . w końcu docieram do wspomnianej drogi ale tu odbijam na Dąbrówkę a kilka km dalej na Dąbrownicę . . Kilka km przed Dąbrownica zjeżdżam z asfaltu i teraz jadę około 2 szutrem przez las, szuter dobija do wąskiej asfaltówki leśnej i nią jade jeszcze kawałek i zjeżdżam w leśna droge które prowadzi mnie do źródełka Rozdół . . Tu odpoczynek i podziwianie przyrody . Źródełko wybija w kilku miejscach wprost z pod drzew, potem napełnia malutki zbiorniczek wodny ( stworzony przez człowieka ) który zaraz opuszcza a potem juz wije się strumykiem przez las .. Są tu ławki więc mozna spokojnie usiąść, odpocząć w cieniu drzew i posilić się . Jeszcze kilka fotek i czas wracać . Cofam się do wąskiej asfaltówki i teraz jadę nią kilka km przez las aż do wsi Glinianianka a dalej do Wólki Bielinskiej . Tu wjeżdżam na drogę biegnącą w kierunku Ulanowa . . W Ulanowie jestem po kilku km ale nie wjeżdżam do tego miasteczka a na most na Sanie . Zaraz za mostem odbijam w boczną droęe która po kilkuset metrach przechodzi w szuter pomiędzy polami . . Aby sobie urozmaicić trochę wycieczkę no i skorzystać w tej pięknej pogody odbijam z szutru w polne drogi wijące się pomiędzy polami jeszcze zielonego zboża . Wszędzie jest kolorowo od pięknych polnych kwiatów . Pięknie jest . niestety w pewnym momencie nagle..droga się skończyła , ale widziałem że już nie daleko jest asfalt więc przeszedłem najpierw przez wykoszoną łąke a potem przez pole ze zbożem i byłem na drodze .. Teraz jadę asfaltem do Przedzla i Nowej Wsi za którą jestem zmuszony chwilowo jechać bardzo ruchliwą drogą aż do niska . A Nisko to juz inny świat, kto nie byłe nie zrozumie...przejazd przez Nisko dla rowerzysty to trauma . Odbijam więc zaraz w jakieś boczne uliczki i tak staram się miąć jak najwięcej Niska . Jadę trochę asfaltami a trochę jakimiś szutrami . W końcu jednak muszę wjechać na drogę główną . Na szczęście zaraz za ostatnimi blokami niska zaczyna się pas dla rowerów przy drodze głównej wiec ciut bezpieczniej jest . i tak docieram do Stalowej Woli . Tu już DDRami do domu .
Smigam nówka droga przez las do huty Deręgowskiej...pusto tu całkwoicie . Drugi raz jade i drugi raz ani auta ."
Po drodze mijam pięknie ukwiecone pola"
" /
" /
Tanew "
Przed Dąbrowica odbijam w leśne szutry" /
"
Dojechałem do źródełka Rozdół "
"
"
"
"
San...więcej piachu niż wody"
Odbijam w polne drogi "
I znów w zbou piękne kwiaty polne"
"
Na Festiwal Nalewek do Tarnobrzega i na Festiwal Sera do Sandomierza
-
DST
86.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
04:03
-
VAVG
21.23km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
28.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po kilku dniach przerwy ruszam znów w trasę . Upał ciut zelżał wiec można skorzystać z okazji . Niedziela..więc kierunek Sandomierz :) . Ale nie tylko . Dziś jadę na objazd festiwali . Najpierw do Tarnobrzega na festiwal nalewek a potem do Sandomierza na festiwal sera .. No to ruszam .
Od rana ciepełko ale i ciutek chmur wiec chwilami zakrywają słoneczko i dają trochę cienia .. Wiatr bardzo zmienny . Mijam miasto i jade w kierunku Tarnobrzega przez Jamnicę, Grębów i Stale . . Po dotarciu do Tarnobrzega od razu jadę pod pałac Tarnowskich gdzie ma odbywać się coroczny festiwal nalewek . Ze zdziwieniem widzę że wystawców znikome ilości, z nalewkami jedna osoba a tak to jakieś ciasta, miody, jeden wystawca z winem a tak pzoatym to odpustowe kramy . Rok temu nie byłem bo pogoda była zła ale dwa lata temu to była super impreza . No nic...odpoczywam chwile w cieniu drzew bo jest 12 i grzeje mocno . Potem ruszam w kierunku Sandomierza .. W Sandomierzu jestem przed 13 . Tu wystawców jest bardzo dużo, są wspomniane sery ale i tez inne fajne rzeczy . miody, piwa, nalewki, bimbry, cista, różne rzeczy na ciepło i na zimno do jedzenia .. No i kupa turystów . Spotykam Adama z żoną wiec chwile pogadalismy w cieniu starych kamienic . Potem krążę po rynku i cykam kilka fotek ale tłum spory to ciężko zrobic zdjęcie nawet . Na koniec jeszcze kupuję sobie dwa piwa z Browaru Sandomierz, upycham do plecaka i czas wracać .. Opuszczam Sandomierz i potem jadę bocznymi drogami do domu przez Skowierzyn i Wólkę Turebską .
pierwszy dziś cel...festiwal nalewe"
Sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej, Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – zabytkowy, barokowy kościół oraz przylegający do niego zespół dominikańskich budynków klasztornych w Tarnobrzegu"
Tarnobrzeg...pałac Tarnowskich...tu odbywa się festiwa nalewek"
Ale w tym roku kicha straszna z nalewkami i ogólnie..."
Zboża i zioła są"
Wyroby z drewna też są" /
No miodki :) "
"
I jakieś wina ...a nalewek ni ma"
Drugi dziś festiwal"
W Sandomierzu od razu widać że wystawców kupa i ludzi sporo"
Serów najwięcej"
Fotki tylko dwie bo ludu dużo i nie było jak focic z rowerem "
Było o jedzeniu..terz napoje :) "
"
A ja kupiłem sobie dwa piwa z browaru Sandomierz...w tym Szalonego Cyklistę"