Luty, 2016
Dystans całkowity: | 163.00 km (w terenie 4.00 km; 2.45%) |
Czas w ruchu: | 07:11 |
Średnia prędkość: | 22.69 km/h |
Maksymalna prędkość: | 30.00 km/h |
Liczba aktywności: | 3 |
Średnio na aktywność: | 54.33 km i 2h 23m |
Więcej statystyk |
Pierwsza wycieczka do Sandomierza w 2016 r
-
DST
66.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
03:04
-
VAVG
21.52km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota była bardzo deszczowa i chłodna ale zapowiadali na niedzielę wiosenną pogodę więc postanowiłem pierwszy raz w tym roku odwiedzić Sandomierz . Z rana jeszcze trochę była mgła więc odczekałem do 10 i ruszyłem . W jeździe trochę przeszkadzał boczny wiatr ale z każdym kilometrem było co raz więcej słońca . Do Sandomierza udałem się główną drogą a dopiero za Gorzycami dobiłem w boczną i tak dojechałem do Sandomierza . Tu umówiłem się z Andrzejem na wspólną jazdę, byłem przed czasem więc udałem się jak zwykle na stare miasto i tam spotkałem Andrzeja..bez roweru . Leń Go okrutny opanował i postanowił dziś leniuchować . W tym roku jeszcze się nie widzieliśmy więc udaliśmy się na herbatę do kawiarni na rynku . Pogadaliśmy z godzinę, potem Andrzej poszedł do domu a ja jeszcze pokręciłem się po rynku . Dziś walentynki więc na rynku zadziwiająco sporo turystów jak na ta porę roku a do tego zjawili się też kramarze z pamiątkami, serami, miodami itp . Pogoda wspaniała ale trzeba wracać . Zjeżdżam w dół ze starego miasta, udaję się jeszcze na nad Wiślański bulwar, kilka fotek i opuszczam Sandomierz . Teraz jadę do domu boczna droga przez Sokolniki, Zabrnie i Grębów . Od Sandomierza aż do Grębowa jadę pod wiatr więc nie jadę szybko . W Grębowie wjeżdżam na drogę główna i jadę już prosto do domu . Teraz już nie wieje więc jedzie się bardzo przyjemnie . Pogoda dziś piękna ale jutro znów ma być padaka .
Za Gorzycami dobijam w boczną drogę i nią docieram do Sandomierza"
Mijam po drodze przejazd kolejowy i most kolejowy na Wiśle"
I jestem w Sandomierzu"
Widok na Sandomierskie stare miasto z dołu..Sandomierz tak jak rzym położony jest na siedmiu wzniesieniach więc teraz trzeba się wtargać na górę "
"
I jestem na starym mieście..słynna Brama Opatowska "
W centrum starego rynku stoi piękny ratusz"
Turyści i kramrze z różnymi różnosciami "
"
Miodki :) ...szkoda że nie miałem przy sobie więcej kasy bo napewno bym kupił "
Były też piernikowe serduszka dla zakochanych"
Zjeżdżam na dół i jeszcze fotka z Sandomierskim zamkiem"
Nad Wiślański bulwar"
"
Jeszcze krótki przystanek w drodze do domu..na wale przy rzece łęg"
"
Lutowe przedwiosnie
-
DST
52.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
25.16km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj z rana śnieg, na szczęście szybko stopniał a dziś słonko i nawet ciepło by było gdyby nie ten wiejący wiatr . Nie wiało tak jak w niedzielę ale dziś wiatr był zimny i nie dość że utrudniał jazdę to jeszcze chłodził organizm szybko . Ruszam dziś na wycieczkę po okolicy . Na początek przez miasto a potem w kierunku Jamnicy za Jamnicą wjeżdżam na drogę omijająca Grebów a potem dobijam w stronę Sokolnik . , W Sokolnikach odbijam w boczną drogę i jadę nią do Orlisk i dalej do Zaleszan, tu odbijam w inną boczną drogę i jadę nią do Zbydniowa . Tu jadę droga główną kilka km do Turbi . W Turbi odwiedzam miejscowe lotnisko sportowe . Już powoli zaczyna się na nim ruch, latają Wilgi i wyciągane są tez szybowcem jeden szykował się już do startu ale jakoś długo mu schodziło więc nie czekam tylko ruszam dalej w kierunku Pilchowa i dalej do Rozwadowa i do domu .
Na wale przy rzece Łeg"
Ten sam wał ale pod Zaleszanami"
Punkt MOR na (nie)sławnym szlaku green failo"
Turbia ...sportowe trawiaste lotnisko..już sezon się rozpoczyna "
Wietrzna niedziela
-
DST
45.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
21.95km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jedna czwarta lutego a to moja pierwsza wycieczka...wstyd i hańba .
Niedziela, piękne słoneczko od rana, na niebie prawie bez chmurnie a na termometrze 10 stopni . Wydawałoby się że idealna pogoda ale niestety wieje dość . No ale ile można w domu siedzieć na dupie . Ruszam z myślą że dowlokę się do Sandomierza . Na początku jedzie się dobrze bo z wiatrem, za miastem też niby z wiatrem ale czasami zawieje tak boczny że do rowu spycha . Gdzieś za Zbydniowem uświadamiam sobie ze do Sandomierza dojadę szybko ale czy wrócę jak tak wieje mocno ?? Postanawiam więc w Zaleszanach skrócic wycieczkę i odbijam w boczną drogę na Radomyśl . Teraz mam wiatr czasami z boku a czasami w plecy i czasami w twarz...różnie różniaście ale nawet dobrze się jedzie . Dojeżdżam do mostu na Sanie, tu jakby nie barierki to chyba bym kąpiel zaliczył bo tak wiało . W Radomyślu wjeżdżam na główną i jadę teraz w kierunku Stalowej Woli . Do Rzeczycy Okrągłej jedzie się znośnie a potem jak zaczęło wiać to masakra . I tak aż do domu, chwilami ledwo się toczyłem .
Człowiek bez formy a do tego ten wiatr i marne 45 km dało m nieźle po nogach .... ale ile przyjemności :)
Widok na San z mostu w Radomyślu...jak widać pogoda piękna"
Zbydniów...przy odnowionym dworku Horodynskich"
Widok na San z mostu w Brandwicy