Październik, 2015
Dystans całkowity: | 800.00 km (w terenie 127.00 km; 15.88%) |
Czas w ruchu: | 37:34 |
Średnia prędkość: | 21.30 km/h |
Maksymalna prędkość: | 48.00 km/h |
Liczba aktywności: | 14 |
Średnio na aktywność: | 57.14 km i 2h 41m |
Więcej statystyk |
Wycieczka do Zbydniowskiego parku
-
DST
37.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:04
-
VAVG
34.69km/h
-
VMAX
27.00km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś krótka wycieczka po okolicy . Za cel obrałem sobie park otaczający odnowiony dworek Horodynskich w Zbydniowie .
Ruszam więc główną i jadę nią aż do Jamnicy gdzie dobijam w boczną drogę i mijając po drodze Kotową Wolę docieram do Zbydniowa . Tam zatrzymuję się we wspomnianym parku który chyba najpiękniej prezentuje się jesienią . Kilka fotek parku i dworku, potem jeszcze chwila zadumy przy grobie zamordowanych mieszkańców dworku . W czasie II wojny światowej, rodzina ta wraz z gośćmi weselnymi została zamordowana przez hitlerowców I poniżej, na jednym ze zdjęć można przeczytać o tej tragicznej historii ) . Po wyjechaniu z parku, przecinam drogę główną i jadę już w kierunku Stalowej Woli bocznymi drogami . Pogoda dalej wspaniała jak na październik .
Dzisiejszy cel mojej wycieczki...park dworski w Zbydniowie"
Odnowiony dworek Horodynskich"
"
Jedno z wielkich drzew które porastają park zostało nie dawno zniszczone przez wiatr chyba "
Inne z drzew mają się na szczęście bardzo dobrze"
"
Zbiorowa mogiła Horodynskich w parku dworskim"
Tu można sobie przeczytać o tragicznej historii mieszkańców dworku"
Jesienna wycieczka po okolicy
-
DST
42.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
20.49km/h
-
VMAX
28.00km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dalszy ciąg pięknej Złotej Polskiej Jesieni, jest bardzo słonecznie i jak na tą porę roku jest tez bardzo ciepło . Z rana była jak zwykle mgła więc w trasę ruszyłem dopiero około 12 . Po wyjechaniu z miasta, jechałem asfaltem przez las do Przyszowa, tam odbiłem w boczną drogę i nią dojechałem do Maźiarni . Po minięciu tej wioski znów jechałem kawałek asfaltem przez las a potem odbiłem w leśne dukty i nimi dojechałem aż do Niska . W nisku jeszcze odwiedziłem tamtejszy piękny park a potem prosto do domu . Krótka ale przyjemna wycieczka .
Trasa dzisiejszej wycieczki wiodła prawie cały czas po resztkach Puszczy Sandomierskiej"
"
"
"
W Niżajskim parku"
"
Lasami Lipskimi na skraj Wyżyny Lubelskiej
-
DST
73.00km
-
Teren
13.00km
-
Czas
04:00
-
VAVG
18.25km/h
-
VMAX
28.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dwie mapy bo mi gdzieś w lesie ślad urwałoDziś dalszy ciąg pięknej słonecznej pogody więc czas na ciut dłuższą wycieczkę .
Na początek jadę do Rzeczycy Długiej gdzie odwiedzam babcię a potem wjeżdżam w Lasy Lipskie i śmigam asfaltem aż do Lipy . Tam wjeżdżam na drogę główną i jadę do Zaklikowa . Tam sekunda odpoczynki i jadę teraz w kierunku Łysakowa . Tam zjeżdżam z drogi głównej i jadę teraz drogami szutrowymi do starego nieczynnego kamieniołomu .Tu już jestem na Wyżynie Lubelskiej . Przy kamieniołomie robię kilka fotek i chwilkę odpoczywam przy wiacie a potem skracam sobie drogę aby dotrzeć do asfaltu . Idę więc poprzez zaorane pola aż w końcu docieram do drogi którą dojeżdżam do Potoczka . Za Potoczkiem wjeżdżam na drogę główną Zaklików - Modliborzyce . Odbijam w kierunku Zaklikowa ale po jakimś kilometrze odbijam w boczną drogę i teraz jadę znów przez Lasy Lipskie . Zanim dotarłem do Malińca, zatrzymałem się w kilku miejscach aby poszukać grzybów . Udało mi się znaleźć kilka podgrzybków i ruszam dalej . Za Malincem odbijam na Gwzidów . Po kilku km odbijam w drogę szutrową wiodącą przez las . Po kilku km szuter przechodzi w dukt leśny a potem w dość piaszczystą drogę leśną ale dało się jechać . W końcu, po jakiś 13 km jazdy leśnymi drogami docieram do Rudy Jastkowskiej i tam wyjeżdżam z Lasów Lipskich . Teraz już asfaltem jadę do domu .
Rzeczyca Długa...wjeżdżam w Lasy Lipskie"
Lasy Lipskie..stary dąb w otoczeniu młodszych drzew"
Lasy Lipskie w barwach jesieni..wydaj się czasami jakby las płonął"
Zaklików...pomnik Józefa Piłsudskiego na Zaklikowskim rynku"
Zaklikowski rynek w barwach jesien"
Na skraju Wyżyny Lubelskiej..droga wiodąca do starego nieczynnego kamieniłomu"
Kamieniołom"
"
Przystanek na wiacie obok kamieniołomu"
Widok z samego skraju Wyżyny Lubelskiej ne lekko pofalowane okolice"
"
"
Lasy Lipskie..stawy w Malincu"
"
Do lasu i nazad
-
DST
28.00km
-
Teren
13.00km
-
Czas
01:04
-
VAVG
26.25km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dalej utrzymuje się słoneczna i ciepła jak na koniec października pogoda więc trzeba korzystać . Dziś wybrałem się na krótka wycieczkę po okolicznych lasach . Szukałem też grzybów ale dużo nie znalazłem .
Dziś sporo km takimi szutrami też las ale też i leśnymi duktami ."
Jesienna wizyta w Sandomierzu
-
DST
68.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
32.90km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
>
Dziś wreszcie pogoda pozwalała na wycieczkę do Sandomierza . Od rana pięknie słoneczko świeciło więc ruszam na Sandomierz najkrótszą trasą przez Turbię, Zbydniów i Zaleszany . Nie wiem skąd nagle pomiędzy Zbydniowem a Zaleszanami jakoś słonce skryło się za chmurami a raczej za wysoko zawieszoną mgłą . Na szczęście potem raz słonce wychodziło zza tej mgły a raz się za nią chowało więc nie było tak źle . W Sandomierzu, jak zwykle odwiedziłem rynek starego miasta oraz parku Piszczele . W parku tym wybija źródełko które płynie bardzo leniwie przez park, potem przepływa u stup wzgórza zamkowego aby kawałek dalej wpaść do Wisły . W parku tym ustawione są też bardzo ciekawe betonowe figury przedstawiające Szachy Sandomierskie . Podczas wykopalisk archeologicznych na pobliskim wzgórzu Świętojakubskim, wykopano 18 bierek szachowych wykonanych z rogu jelenia . Szachy te wykonano w XII lub XII wieku . Są to jedne z najstarszych znanych szachów w Europie . Chwilę odpocząłem na rynku i jeszcze pokręciłem się nad Wiślańską promenadą a potem ruszyłem do domu . Drogę powrotna obrałem przez Trześn, Sokolniki i Grębów .
Sandomierz zawsze piękny...Collegium Gostomianum – szkoła średnia w Sandomierzu, jedna z najstarszych w Polsce, zbudowana w 1604-1616 roku ....w barwach jesieni "
Sandomierz...park Piszczele w barwach jesieni"
Park Piszczele .... źródełko wypływa w kilku miejsc z pod starych drzew"
"
..i płynie przez park bardzo leniwie"
"
Sandomierskie Szachy "
"
"
Odpoczynek na starym mieście"
Piękne kamieniczki na Sandomierskim rynku"
"
Po Sandomierzu można podróżować też takim wehikułem "
Zamek Sandomierski w barwach jesieni "
Jesienno sobotnia mini wycieczka
-
DST
30.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:02
-
VAVG
29.03km/h
-
VMAX
25.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wreszcie nie jest mokro a tylko zachmurzone więc można było choć kilka km pojeździć . Ruszam więc na mini wycieczkę po okolicy . Tylko 30 km ale dobre i to .
Wjechałem na chwilkę do lasu ale drogi ciut mokre o błotniste a jak widać nie ma błotników . Może za 1-2 troche podeshcnie to pośmigam po lasach "
Kapliczka Św Huberta an skraju lasu ."
Jastkowice..mini zoo"
POsiołek i kucyki"
"
Jesienny trip po lesie
-
DST
31.00km
-
Teren
11.00km
-
Czas
01:04
-
VAVG
29.06km/h
-
VMAX
25.00km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś miałem jechać do Sandomierza ale do około 11 godziny było mgliście więc nie chciałem ryzykować jazdy w taką pogodę, potem wyszło słońce więc nie było co marnować czasu ino ruszyć choć do lasu . Pojechałem więc jak zwykle w stronę Jamnicy ale po kilku km za miastem odbiłem w las i jechałem non stop po ścieżkach leśnych, szutrówkach i leśnych duktach . W kilku miejscach zatrzymywałem się i szukałem grzybów ale znalazłem tylko jednego prawdziwka ( pierwszy w tym sezonie) . W końcu wyjechałem z lasu we wsi Burdze . Tam jeszcze pojechałem na rzekę Łęg, sprawdzić jak tam słynna na cały kraj i nie tylko kładka Skrzypacza . Kładka przerzucona nad Łęgiem stoi ale w rzecze tak płytka woda że można by zaryzykować przejechanie przez nią rowerem . Za Burdzami wyjeżdżam na główną drogę i jadę jw kierunku Stalowej Woli . Akurat było około 15 więc ruch zwiększony dość dlatego po kilku km odbiłem w boczną drogę i nią dojechałem do miasta . A dalej już ścieżkami rowerowymi do domu .
Piękna Polska Złoto Czerwona Jesień "
Przez la śmigam duktami leśnymi "
Czasami się zatrzymuję i szukam grzybów ale tak jak wczoraj, grzybiarzów chmary a grzybów znikome ilości"
Pierwszy w tym roku prawdziwek :) "
Słynna kładka Skrzypacza nad rzeką Łęg"
Łęg płynie spokojnie i leniwie"
"
A na koniec spotkałem jeszcze balon w mieście "
Jesienne popołudnie w lesie
-
DST
28.00km
-
Teren
22.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
14.00km/h
-
VMAX
25.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko mała wycieczka w las na grzyby . Ale że dziś niedziela to grzybiarzy więcej niż grzybów . Gdzie by nie pojechał to tłumy ludu a grzybów prawie wcale . Ale każdy ruch jest dobry więc cieszę się z tej mini wycieczki .
Chwilami wychodziło słonce i można było podziwiać piękno naszej jesieni ale ogólnie to ponuro dziś w lesie"
Grzyby są...czemu nie :)"
Czerwony grzybek i czerwona moja Medzia"
Tyle grzybów dziś naciąłem że ledwo do plecaka zmieściłem :)"
Mini wycieczka po lesie
-
DST
26.00km
-
Teren
16.00km
-
Czas
01:04
-
VAVG
24.38km/h
-
VMAX
25.00km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko krótka wizyta w lesie, szukałem grzybów ale nie znalazłem..znów . Najpierwej przejechałem przez miasto, potem główną w kierunku Jamnicy ale po kilku km odbijam w las i tam poruszając się leśnymi duktami lub drogami szutrowymi jadę sobie a w kilku miejscach zatrzymuję się i szukam grzybów . Jest bardzo sucho i nie ma nawet trujących . Po pewnym czasie przecinam drogę główną i jadę znów lasem aż do Obojni, tam już opuszczam las i bocznymi drogami jadę aż do Rozwadowa i do domu . Zimno dziś a do tego zimny wiatr .
Dziś sporo km takimi fajnymi leśnymi duktami
Lasy Lipskie..w poszukiwaniu
-
DST
87.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
04:04
-
VAVG
21.39km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Merida Matts TFS XC 500-D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś ruszyłem z Danielem w Lasy Lipskie aby odszukać pewien pomnik ukryty głęboko w lesie za Borowem .
Ruszamy więc na początek do Rzeczycy Długiej gdzie wjeżdżamy w Lasy Lipskie i jedziemy asfaltem przez las, za Goliszowcem śmigamy juz wąskim asfaltem przez las a po jakiś 2 km odbijamy w dobrą drogę szutrowa i jedziemy nią kilka km. Potem jedziemy kawałek asfaltem i znów odbijamy w drogę leśną aby nią dotrzeć do drogi głównej Lipa-Zaklików . Wyjeżdżamy na asfalt przed Zaklikowem a w Zaklikowie odbijamy w boczną drogę biegnącą do Borowa . Jedziemy ta droga około 3 km a potem za wsią Irena odbijamy znów w Lasy Lipskie . Na początek jedziemy droga której nie cierpię strasznie . Jest to droga leśny wyłożona czymś na kształt betonowych podkładów kolejowych ułożonych w jodełkę ...jedzie się tym strasznie . Na szczęście nie jest to jakiś długi fragment, około kilometra . Potem już jedziemy wąskim asfaltem o raz lepszej a raz gorszej nawierzchni . Śmigamy sobie tak bardzo przyjemnie przez kilka dobrych kilometrów aż w końcu docieramy do miejsca gdzie mamy szukać w lesie pomnika . Zjeżdżamy w leśna drogę, zatrzymujemy się i ja zaczynam szukać a Daniel idzie popytać pracujących tu [przy wyrębie lasu ludzi . Okazało się że pomnik stoi za zakrętem wspomnianej leśnej drogi, jakieś 100 metrów do nas . Ku memu zdziwieniu jest to pomnik dość nie dawno odnowiony . A czemu się dziwię ?? W tym miejscu w czasie II wojny światowej, partyzanci z oddziałów AK i NSZ ( narodowe Siły Zbrojne ) rozbroili i rozstrzelali 25 partyzantów z oddziałów AL i GL ( partyzanci komunistycznie którzy partyzantami byli tylko z nazwy gdyż zamiast walczyć z hitlerowcami to prześladowali i grabili miejscowa ludność ) . Tu skrócona wersja tej historii
9 sierpnia
1943 oddział Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem mjr. Leonarda Zub -
Zdanowicza rozbroił, a następnie rozstrzelał 25 członków oddziału Gwardii
Ludowej oraz 3 chłopów przebywających w obozie GL-owców. Egzekucja została
wykonana z kilku powodów: ze względu na działalność rabunkową wielu członków
tej grupy, ze względu na komunistyczne pochodzenie oddziału (a zarazem
ponoszenie wszystkich konsekwencji przewidzianych w Konstytucji
Rzeczypospolitej Polskiej oraz w Kodeksie Karnym), ze względów bezpieczeństwa,
ponadto tym kilku NSZ-owców miało powody osobiste. Propaganda komunistyczna
oraz dwuznaczność postępowania przywódców Armii Krajowej nadała tej egzekucji oblicze
polityczne, a zarazem zupełnie wypaczyła jej przyczyny oraz przebieg..
Po wojnie rzecz jasna partyzanci z AK i NSZ przedstawiani byli jako mordercy i współpracownicy hitlerowców i amerykanów a partyzanci z AL , GL i BCH ( Bataliony Chłopskie ) jako Ci dobrzy że to oni walczyli z okupantem niemieckim . Więc w tym meisjcu powstał pomnik na część rozstrzelanych . Wydawało by się że po upadku komunizmu, pomnik raczej zostanie zapomniany a cześć i chwalą przywrócona prawdziwym partyzantom z AK i NSZ . A tu nagle okazuje się że tym zbrodniarzom z AL I GL ( bo tak ich trzeba nazwać ) wystawiono nowiutki pomnik . Dziwny kraj....
Pod pomnikiem chwilę odpoczywamy i ruszamy dalej wspomnianą wąską asfaltówka w kierunku Borowa . Na koniec jeszcze kilkaset metrów szutrem przez las i wyjeżdżamy na asfalt w Borowie . Tu odbijamy na Radomyśl gdzie zatrzymujemy się przy sklepie na coś zimnego do picia . Potem przejeżdżamy przez most na Sanie i dalej jedziemy do Stalowej woli bocznymi drogami .
Lasy Lipskie...opisywany pomnik"